Niedźwiedzia przysługa
Parę miesięcy temu jakaś nawiedzona feministka, nazwiska na szczęście nie pamiętam, wydała książkę o aborcji, tytułu na szczęście również nie pamiętam. Pamiętam natomiast wyniki sprzedaży jakie uzyskiwało owo „dzieło” – 120 egzemplarzy przez parę miesięcy! Czyli – poza bananową młodzieżą od Sierakowskiego i ewentualnie innymi nawiedzonymi babochłopami nikt tego nie kupił. No i prawidłowo – bo ktoś chociaż w miarę normalny w takich lekturach się nie zaczytuje. Read the rest of this entry »
