Kredyt

czwartek, 1 Grudzień, 2011

Dziś porozmawiamy o najniebezpieczniejszym narzędziu, jakie ludzkość wyprodukowała. Nie chodzi o bombę atomową, machinę propagandową czy policję polityczną. Chodzi o kredyt.
Kredyt to rzecz która dotyczy obecnie sporej części Europejczyków. Gospodarstwa domowe w Polsce winne są bankom 530 mld złotych. Zadłużają się wszyscy na wszystko – biznesmeni, hydraulicy, studenci i emeryci. I ciągle jest mało! Postulat „zwiększenia dostępu do kredytów”, czyli, z lewicowego na ludzkie – przejęcia przez rząd podatnika spłaty odsetek to jeden z głównych postulatów wszelkiej maści socjalistów. Żeby ukazać jego szkodliwość, należy sięgnąć do podstaw – czyli zrozumienia czym jest kredyt i kiedy jest pożyteczny, a kiedy zły.

Kredyt dobry

Można swobodnie powiedzieć, że zdrowy kredyt jest jednym z głównych filarów wolnego rynku. W swej pierwotnej, dobrej postaci stanowił użyczenie kapitału, w zamian za udział w zyskach. Dokładnie tak – odsetki nie powinny być traktowane jako kara czy jakieś dodatkowe obciążenie, a jako dola odpalana dla banku w zamian za korzystanie z jego pieniędzy. Z powyższego jasno wynika, że kredytobiorca musi mieć z uzyskanego kapitału zysk większy, niż płacone odsetki. A to oznacza, że i bank musi się dobrze zastanowić, komu dać te pieniądze – czyli właściwie ocenić zdolność kredytową petenta. I tak, jeżeli przychodzi młody, zdolny z pomysłem na biznes i potrzeba mu pieniędzy – to ma większą zdolność kredytową niż gołodupiec po 60-tce, chcący kasy na wczasy. Ktoś kiedyś powiedział (mogę nieco przekręcić), że kredyt to nie coś, co bank nam daje, a coś co już mamy ukryte w naszym potencjale. Bank pomaga nam (w zamian za stosowny udział) ten potencjał jedynie wymienić na twardą walutę. I uważam, że ten ktoś miał rację.

Kredyt zły

Natomiast kredyt zły, odpowiadający pośrednio za dużą ilość zła w XX wieku, jest rozumiany inaczej. W tym wypadku kredyt to metoda na kupienie czegoś, na co aktualnie nie mamy pieniędzy. Odbywa się to, oczywiście, w imię wydumanych praw – do mieszkania, do pomocy społecznej czy do pół litra w zestawie z zakąską. Naturalnie nie odbywa się to w wyniku rozdawania pożyczek menelom (chociaż nie zawsze – patrz kryzys w 2007 w USA). Najgorszą formą kredytu jest kredyt zaciągany przez rząd. Wydatki rządowe z definicji są przeprowadzane gorzej niż wydatki prywatne. Mało tego, rząd ze sprzedaży obligacji sponsoruje inicjatywy absolutnie sprzeczne z rynkowym zapotrzebowaniem.
Drugą formą złych pożyczek jest to, co odstawiają komercyjne banki. Na zdrowy rozum, bank powinien udzielać takich kredytów, o jakich pisałem w pierwszej części wywodu. W przeciwnym wypadku nadzieje się na niespłacalny dłużników, nie ściągnie pożyczonej kasy i nie wypłaci depozytów – a więc zbankrutuje. Tak się zresztą przez długie lata działo. Jednak dzisiaj, w Europie występuje szereg patologii, które wypaczyły system finansowy:
1.Odejście od parytetu złota.
Złoto to konkretna rzecz, mająca swoją wartość. Obecne złotówki, euro czy dolary mają wartość, dopóki ludzie uważają, że są coś warte. Pieniądz fiducjarny jest oparty tylko i wyłącznie na słowie honoru polityków – czyli na niczym. Sprawia, że można pożyczyć dowolną ilość pieniędzy, wystarczy jedynie włączyć drukarkę. Dopóki to kruszce szlachetne były walutą, można było pożyczyć tylko tyle, ile leżało w sejfie. To sprawiało, że wszelakie kombinacje z kreatywną księgowością odpadały, bo musiała się zgadzać masa kruszcu, a nie wyniki równań. Wtedy pieniądze były bardziej szanowane i wydawane w bardziej przemyślany sposób.
2.Zasada „bank nie może zbankrutować”
Bankructwo to rzecz dla gospodarki dobra! Wyklucza podmioty źle zarządzane i nierentowne! Dopóki rządy będą stawały na rzęsach, żeby żaden z banków nie zbankrutował, dopóty nie będzie żadnego bata na głupie i ryzykowne zarządzanie. I nie jest tu żadnym uzasadnieniem ratowanie depozytariuszy. Depozytariusze już tak naprawdę przegrali, bo albo nie zostaną spłaceni, albo zostaną spłaceni pustym pieniądzem, co na jedno zresztą wychodzi.
3.Zasada „nowoczesne państwo ma długi”
To jest teraz prawda wiary, i twierdzenie, że w budżecie nie powinno być deficytu grozi uznaniem za heretyka. Kolejną prawdą wiary jest, że to państwo jest dłużnikiem pewnym. Pewny dłużnik, który ma ciągle się zadłużać – ot logika unijnej ekonomii! To właśnie państwo wywala kasę na nierentowne działania, w wyniku czego jest ona po prostu przejadana!
Tym właśnie sposobem parędziesiąt lat temu wyprodukowano bombę z opóźnionym zapłonem. Bomba już raz wybuchła – w 1929 roku, przyczyniając się pośrednio do wybuchu II WW. Co zgotuje nam tym razem?

  • 23 komentarzy

    • Karzo pisze:

      Jednak temat znalazłeś:)
      Xsior-,,Najgorszą formą kredytu jest kredyt zaciągany przez rząd.”
      Więc jak finansować działalność rządu i jego istnienie?

    • xsior pisze:

      Ja nie mówię, że tematów nie mam, tylko że nie mam czasu na notki :P Napisać byle jak to ja nie chcę, a komentować że taki i owaki powiedział tak i siak i wynika z tego to i owo to bez sensu jest, bo to robi cała plejada geniuszy z prasy i blogosfery.

      A rząd powinien się utrzymywać z podatków – zawsze powinna być minimalna nadwyżka budżetowa. Deficyt powinien być moim zdaniem dopuszczony tylko w stanie wojny albo gigantycznej klęski żywiołowej.

    • kashmir pisze:

      Deficyt powinien być moim zdaniem dopuszczony tylko w stanie wojny albo gigantycznej klęski żywiołowej.

      Nie do końca się zgodzę. To trochę doktrynalne podejście – trzymające w zanadrzu ukryte założenie, że rząd zawsze inwestuje źle (czyt. nieperspektywicznie). Niezupełnie tak jest, przynajmniej teoretycznie (ale i często w praktyce).

      Weźmy przykład państwa rozwijającego się, z dużym potencjałem (w sensie jak najbardziej wolnorynkowym, czyli ludzi chętnych do pracy, twórczych itd.), ale z fatalną infrastrukturą, która paraliżuje logistykę, komunikację, dostęp do informacji czy surowców. Dokładnie wg mechanizmów, o których piszesz (tego przedsiębiorcy z potencjałem na zyski), rząd ma spore podstawy do tego, aby zadłużyć się w celu szybkiego zbudowania infrastruktury, zamiast rozłożyć to na np. 20 lat (w ciągu których państwo będzie się bogacić dalece wolniej w stosunku do swojego potencjału).

      Wydaje mi się, że właśnie na szeregu takich założeń zasadza się współczesny paradygmat państwa zadłużonego. XX wiek to szybki rozwój technologiczny, a zatem szybki rozwój potencjału zwiększania wydajności pracy. Ale wymagający inwestycji.

      Inną sprawą jest, że balon napompował się zdecydowanie ponad miarę. Tzw. Zachód dostał zadyszki i dziś z pewnością nieuniknione jest coś w rodzaju małej rewolucji.

      Niemniej samej idei publicznego (rządowego) długu tak fundamentalnie bym nie potępiał.

    • Leszek pisze:

      „To trochę doktrynalne podejście – trzymające w zanadrzu ukryte założenie, że rząd zawsze inwestuje źle (czyt. nieperspektywicznie). Niezupełnie tak jest, przynajmniej teoretycznie (ale i często w praktyce).”
      Ukryte założenie?
      To aksjomat, pewnik, oczywista prawda.
      Jasne – bez państwa i możliwości zadłużania (zwłaszcza zadłużania kogoś innego) ani rusz.

      Niestety nie polskie i niestety nie państwowe ale zawsze koleje w USA to był wysiłek finansowy jakiemu teraz nie podołałoby dzisiaj żadne państwo (może poza Chinami).
      Co więcej – zachowując wszelkie proporcje – koszt samej inwestycji i zasoby finansowe jakie w ogóle były dostępne (a wtedy jeszcze jakoś nie bardzo potrafili wyczarowywać góry pieniędzy z niczego) dałoby się pewnie porównać z kosztem wybudowania niedużego miasteczka na Marsie a jakoś nic nie słychać o tym, by prowadzono tam jakieś prace budowlane.

    • Karzo pisze:

      Leszek-,,koleje w USA to był wysiłek finansowy” i umysłowy.Tory ,,kładziono”, a w wagonach wszystko co potrzebne było do zasiedlania,wojowania, odbudowywania, o chlaniu nie wspomnę.Kończył się interes i klienci,kończyły się tory.Normalne to działanie i bez kredytu.W tym samym czasie,europejski król dłubał tunel pod górkami,kładł tory i budował drogę by na polowanie dojechać i do dnia dzisiejszego te zwyczaje trwają.Tylko ,,szlachta” jakaś popieprzona. Zgody na deficyt i utrzymywanie z podatków nie udzielam:)

    • Leszek pisze:

      @Karzo
      Jest nawet „gorzej”
      Towarzysz Kashmir jest zapewne przekonany, że świat zaczął się parę lat temu a prawdy głoszone z rządowych ambon są niepodważalne.
      Jak większość lemingów – „ja rozumiem, że ideologia i nawet się zgadzam bo [przecież przeczytałem trzydzieści pięć książek o tym, ale to trzeba pragmatycznie – świat jest inny niż kiedyś i mimo wad – lepszy, więc ogarnijcie się”.
      Otóż GÓWNO PRAWDA.
      Jeszcze nie tak dawno temu ludzie sobie podróżowali gdzie chcieli bez oglądania się na łaskę „swobody podróżowania i osiedlania” udzielonej przez panów polityków a pieniążki, należące do ludzi wędrowały po świecie bez żadnych ograniczeń.
      Nikt nie potrzebował kolejnej łaski – „swobodny przepływ kapitałów i towarów” do tego, by z górą 60% ogólnie dostępnego kapitału na świecie zaangażowane było poza granicami państw w których mieszkali jego posiadacze.
      Zresztą – o czym mowa w ogóle? Jaka to „swoboda” skoro żeby wywieźć byle gówno na handel za miedzę, żeby zainwestować tam parę groszy trzeba dziesiątek certyfikatów, zaświadczeń i pozwoleń?
      To takie gęganie niewolników – jak panisko w telewizorze coś mówi to znaczy że to święte.
      Wkurwiają mnie takie matoły – i nie wiem czemu nie mogę się doprosić, by jeden z drugim nie oddał całych posiadanych pieniędzy „mądremu rządowi” który przecież na pewno zrobi z nich lepszy użytek niż oni sami.
      W tym czasie, kiedy to podróżować „wolno” tylko dlatego, że pozwolono politykom o tym decydować i kiedy pozwolono im na rabunek społeczeństw (czyli przez jakieś ostatnie 100 lat) nie powstał ANI JEDEN znaczący wynalazek – cała rzekoma inwencja idzie w modyfikacje i ulepszanie.
      Świat tak naprawdę w tym czasie stoi w miejscu i jedyne co się nowego pojawia to metody dymania ludzi.
      Czemu lemingi przyklaskują ze łzami szczęścia.

    • MARK13 pisze:

      Parę słów o amerykańskiej kolei wypadałoby tu powiedzieć.

      Po pierwsze, budowa kolei była niepotrzebna.

      Po drugie, był to tak wielki wałek korupcyjny, że dzisiejsze partnerstwo publiczno-prywatne to przy tym wzór przejrzystości i uczciwości (jakkolwiek dziwnie to brzmi).

      Po trzecie wreszcie – i od tego chyba wypadałoby zacząć, dotowanie transportu położyło podwaliny pod amerykański korporacjonizm. Polityka rządowa drugiej połowy XIX wieku, prowadzona przez Lincolna i partie republikańską, z cłami oraz potężnym dotacjami dla transportu, miała niebagatelny wpływ na akumulację korporacyjnego kapitału.

      Nie jest też prawdą, że państwowe subsydiowanie infrastruktury powoduje „powstanie efektywności” dzięki umożliwieniu produkcji na wielką skalę. Fakt, że duży, scentralizowany system infrastruktury może powstać tylko wtedy, gdy państwo subsydiuje lub organizuje go oddolnie i że takie państwowe przedsięwzięcie sprawia, iż istnieje on na większą skalę niż istniałby bez niego, wskazuje, że koszty transakcyjne są tak duże, że zyski nie opłacają się dla ludzi, którzy wydają swoje własne pieniądze. Nie ma na niego popytu przy obecnych cenach tej usługi, ryzyku itd. przy braku państwowej interwencji.

      Jeśli produkcja na skalę promowaną przez subsydia transportowe byłaby faktycznie wystarczająco efektywna, żeby zrekompensować prawdziwe koszty dystrybucyjne, przemysłowcy wykazaliby popyt na taki dalekosiężny przewóz po rzeczywistych cenach bez państwowej interwencji. Z drugiej strony, zaksięgowana „efektywność” osiągana dzięki przenoszeniu i ukrywaniu prawdziwych kosztów, nie jest w ogóle efektywnością. Kosztów nie da się pozbyć. Przeniesienie ich na inne podmioty nie czyni ich w mniejszym stopniu kosztami. Oznacza to jedynie, że beneficjent wzbogaca się na czyjś koszt, jako że on sam nie płaci za tę usługę.

    • Karzo pisze:

      MARK13-,,budowa kolei była niepotrzebna”i ,,był to tak wielki wałek korupcyjny”.
      Jeśli tak było,to znaczy było i nikt tego nie kwestionuje.
      Był to przykład rozkręcania gospodarki do której każdy może się wkręcić.Do Ameryki jechali Niemcy,Włosi i nawet Finowie (jako pierwsi zakładali spółdzielnie).
      Jak i skąd płynęła kasa jest bez znaczenia.Zaokrętowanie w Hamburgu,wysiadka w Nowym Jorku,200km ,,torami” i dalej piechotą.Groźba utraty włosów,śmiertelność 40 procentowa i to wszystko po normalne życie.Bez kasy chorych,kredytów,pasów bezpieczeństwa i doradców finansowych.Brat mojego pradziadka padł podczas wycinki drzew amerykańskich,a małżonka zmarła z rozpaczy.Dzieciaki (5sztuk) przeżyły i rozmnażanie przebiegało normalnie.Kredytów nie brali i zakup jakiejś małej fabryki był i jest omawiany przy śniadaniu.Trochę to trwało,ale udało się ,,wkręcić” tam gdzie była luka.

    • kawador pisze:

      „Jak i skąd płynęła kasa jest bez znaczenia.”

      Kasa płynęła z federalnego cycka – nie wiem, czy to takie bez znaczenia.

    • Karzo pisze:

      Dysputy o Revenue Act of 1861 i dalszych zmianach są bezzasadne ponieważ większość zabranej kasy przeznaczano na wojny i pierdoły z tym związane.Wiem,że zrobienie kasy i zainwestowanie jej problemem nie było.Dodatkowo funkcjonował pieniądz wewnętrzny jak np.złoto wydłubane sposobem gospodarczym.Europejczyk kupił sztabe złota i kładł pod wyrkiem,natomiast ,,dłubacz” amerykański kupował coś do picia,połknięcia i konia z derką.Tylko kopalia złota w Virginia City przewaliła złota i srebra na 300.000 000 dolarów.O amatorskim złocie danych nie podano.O biurokracji,czających się związkowcach,nierobach,członkach partii wszelakich i pasożytach opracowań brak-bo takowych eliminowano lub z głodu zdechli.

    • kawador pisze:

      „Dysputy o Revenue Act of 1861 i dalszych zmianach są bezzasadne ponieważ większość zabranej kasy przeznaczano na wojny i pierdoły z tym związane.”

      Pierdoły z tym związane, czytaj: dotowanie kolei oraz innych „krajowych ulepszeń”. Powojenne subwencja dla krajowego przemysłu to już legendy – ilu przemysłowców i bankierów wzbogaciło się po wojnie na nowej hojnej polityce skarbu państwa – nikt nie zliczy.

    • xsior pisze:

      @ kashmir

      No zobacz, a taki gen. Pinochet potrafił zorganizować logistykę w zadupnym Chile bez brania gigantycznych kredytów. To znaczy nie gen, Pinochet, tylko amerykańskie firmy, którym najzwyczajniej w świecie nie przeszkadzał. Natomiast w Europie od 20 lat nic większego nie powstało, mimo zadłużenia liczonego w bilionach.

      Ale co ma mówić fan największego rozrzutnika w historii Polski?

    • Poziomak pisze:

      @xsior
      Czy w imię wolnego rynku należy zakazać udzielania kredytów konsumenckich?
      Jak według Ciebie powinien się kształtować poziom płac, żeby pracownicy mogli kupić to, co dziś kupują na kredyt?

    • xsior pisze:

      @ Poziomak
      Nie – wystarczy w imię wolnego rynku zakazać ratowania banków, które beztrosko takich kredytów udzielają.
      A nie wiem jak powinien się kształtować poziom płac. Wiem jednak, że gdyby obciąć administrację i podatki do normalnego poziomu, ludzie mieliby jakieś 2-3 razy więcej pieniędzy. I wiem też, że nie każdy musi mieć 50 cali plazmę tudzież nowy wózek z salonu, jak go na to nie stać.

    • Poziomka pisze:

      @xsior
      Oczywiście, że nie każdy musi mieć plazmę, tyle, że ludzie u Providenta nie pożyczają na plazmę ale na czynsz.
      Uważasz, że gospodarka kapitalistyczna nie jest w stanie zapewnić każdemu mieszkania?
      A czy nie działa ona jednak w ten sposób, że ludzie, którzy te mieszkania budują muszą się zapożyczyć, żeby w tych mieszkaniach mieszkać?
      Jaki jest wg ciebie „rozsądny poziom” administracji i podatków. I dlaczego uważasz, że obecny jest za wysoki?

    • xsior pisze:

      1.Pożyczają na czynsz, bo znaczna część ich wypłaty idzie na ZUS – czyli na zmarnowanie.
      2.Pytanie „Czy gospodarka kapitalistyczna nie jest w stanie zapewnić każdemu mieszkanie” to złe pytanie. Gospodarka kapitalistyczna jest w stanie zapewnić, że każdy będzie mógł na te mieszkanie zarobić, a czy mu się zachce to już inna sprawa.
      3.To temat na oddzielną notkę, który tutaj poruszę, ale nie dzisiaj. Warto jednak zauważyć, że w warunkach braku ZUS sporo ludzi budowało by mieszkania za pieniądze odłożone przez rodziców.
      4.Rozsądny poziom podatków i administracji to taki, który pozwala na sprawne funkcjonowanie sądów, policji i silnego wojska. Obecny jest za wysoki, ponieważ jest nie halo, jak w epoce komputerów telefonów i samolotów jest kilkadziesiąt razy więcej urzędasów niż w czasach lampy naftowej.

    • Leszek pisze:

      Tym gorzej, że na czynsz – istnieją jakieś powody tego, że ludzie nie są w stanie zarobić (lub zarabiają tyle, że im nie wystarcza)?

      „Uważasz, że gospodarka kapitalistyczna nie jest w stanie zapewnić każdemu mieszkania?”
      Gospodarka kapitalistyczna jest w stanie zapewnić tylko jedno – możliwość działania.
      Jeżeli zapewnia komukolwiek cokolwiek innego to nie jest gospodarka kapitalistyczna.

    • Karzo pisze:

      kawador-,,Kasa płynęła z federalnego cycka – nie wiem, czy to takie bez znaczenia.” i do tego cycka doskakiwali mali producenci skarpet ,,wojskowych”,menażek,plecaków,żarcia w puszkach i bez,igieł,bagnetów i innych pierdoł powszechnego użytku.Bez kredytów i izb rzemieślniczych,bez kont bankowych,kontroli finansowych i planów wieloletnich.

    • Karzo pisze:

      Poziomka-,,Oczywiście, że nie każdy musi mieć plazmę”
      Ale każdy plazmę chce mieć i dlatego kredyty konsumenckie muszą być zlikwidowane.Zamiast myśleć jak zarobić nauczono nas oszczędzać i kredyciki brać.Myśleć nie trzeba i jakoś to będzie.Takie same podejście do finansów mają ,,porąbani” politycy-tylko oszczędzać nie muszą.

    • Poziomak pisze:

      @xsior
      1. Uważasz, że co ZUS robi z pieniędzmi, które dostaje?
      2. Uważasz, że osobie pracującej 10 godzin dziennie i zarabiającej 1500 zł się nie chce?
      3. Patrz 2.
      4. Czy policja, wojsko i sądy pracują sprawnie?

    • xsior pisze:

      1. Ja nie uważam, ja stwierdzam fakty. Jak ktoś otrzymuje w formie emerytury 20% tego co wpłacił (przy dobrych wiatrach) to to nie jest nic innego jak regularne złodziejstwo.
      2. A co to ma do rzeczy? Piszę po raz drugi ( i po raz trzeci na pewno nie będę), że w gospodarce wolnorynkowej uczciwie pracujący człowiek będzie miał ok. 2-3 razy więcej pieniędzy niż dzisiaj.
      4. A co to ma do rzeczy? Ja piszę o czym innym.

    • Poziomka pisze:

      1. Możesz wskazać jakieś źródła twoich informacji? Skąd wziąłeś 20% stopy zastąpienia? Poza ty unikasz odpowiedzi na pytanie. Wg informacji, które uzyskałem ZUS przeznacza składki na wypłatę świadczeń, trudno mówić o tym, że te pieniądz się marnują.
      2. Napisałem jak sprawa wygląda obecnie. Nie wiem skąd twoje twierdzenie, że zmniejszenie podatków i składek na ubezpieczenie społeczne spowoduje wzrost płac. Ile wg Ciebie zarabia się na czarno na budowie albo w sklepie?
      4. W odpowiedzi na pytanie o rozsądny poziom podatków i administracji odpisałeś: „Rozsądny poziom podatków i administracji to taki, który pozwala na sprawne funkcjonowanie sądów, policji i silnego wojska.” Czy obecny poziom podatków zapewnia sprawne funkcjonowanie wymienionych przez ciebie instytucji?

    • silnoręki pisze:

      od dłuższego czasu czytam różnego rodzaju artykuły o tym w co warto inwestowac, w siebie, w metale szlachetne w umiejętnosci i inne. Wiadomo że nie zawsze warto wkładac wszystkie jajka do jednego koszyka. Wszystkim tym dyskusjom brakuje jednego: aby inwestowac w swoją siłe i umiejętnośc stosowania przemocy względem innych. W trudnych czasach nie ma to jak rozepchac się łokciami i nie dac sobie ukrasc tego co się posiada. To umiejętnosc wyjsciowa. Jeśli tego nie będziesz umiał zabiorą ci to co masz

      Have your say on this



      Your email is never shared.
      Required fields are marked *